Motyw pogrzebu w „Panu Wołodyjowskim”
klp.pl Lektury Analizy i interpretacje Motywy literackie Epoki
Motyw pogrzebu nie jest częstym w polskiej literaturze. Poza kilkoma boleśnie chłodnymi opisami ostatniej drogi u Marii Konopnickiej czy Marii Dąbrowskiej jest niewiele takich opisów, nie wspominając już o dokładnej relacji. Taką dostrzeżemy u Henryka Sienkiewicza w jednym z ostatnich rozdziałów jego dzieła „Pan Wołodyjowski”.

Szczegółowość i silna emocjonalność opisu pogrzebu tytułowego bohatera zapada w pamięć po lekturze kilkusetstronicowego utworu. Sienkiewicz doskonale oddał nastrój kościoła, w którym na wysokim, obstawionym świecami katafalku stały dwie trumny: ołowiana i drewniana. To w nich spoczywał na wieczny odpoczynek Wołodyjowski. Ich wieka były zamknięte. Mimo iż Baśka chciała, aby mąż spoczął w Chreptiowie, to jednak całe Podole było w rękach wroga i tymczasowo musiał zostać pochowany w Stanisławowie.

W kościele biły wszystkie dzwony, wypełniły go tłumy żołnierzy, szlachty, przyjaciół i podkomendnych Michała. Wszyscy stanęli wieńcem wokół katafalku. Muszalski, Motowidło, Snitko, Nienaszyniec, Nowowiejski, Hromyka i wielu innych oficerów ze stanicy Chreptiowskiej, z którymi nieboszczyk spędził tyle wspaniałych wieczorów w fortalicji na rozmowach rozmyślali, że tylko on nie ocalał, on - rycerz o gołębim sercu dla przyjaciół, a strasznym dla wroga. Wszyscy płakali.

W samym środku tego żołnierskiego koła krzyżem na podłodze leżała Baśka. Obok niej w takiej samej pozycji trwał zniedołężniały, wierny przyjaciel Zagłoba.

Wdowa przyszła piechotą aż z Kamieńca za trumną. Cały czas była jakby nieprzytomna, nieobecna szeptała bladymi ustami „Nic To”, ponieważ były to ostatnie słowa jej męża (przesłane przez Muszalskiego i powtarzane w Kamieńcu podczas ich pożegnania). Trzymała się ich niczym poręczy, zostało jej tylko cierpienie, żal, rozpacz i pustka, od której tylko śmierć ją wybawi. W jej głowie wraz z zakończeniem mszy wybuchła myśl „Już, już mi go zabiorą!”.

Na ambonę wszedł ksiądz Kamiński. Zebrani usłyszeli trzykrotne bicie bębna, po czym wygłosił kazanie i nastała cisza. W końcu zawołał „- Panie pułkowniku Wołodyjowski!”, a w kościele rozległ się przeraźliwy płacz Baśki. Po chwili padła omdlała.

Kamiński powtarzał dalej:
„– Dla Boga, panie Wołodyjowski! Larum grają! wojna! nieprzyjaciel w granicach! a ty się nie zrywasz! szabli nie chwytasz? na koń nie siadasz? Co się stało z tobą, żołnierzu? zaliś swej dawnej przypomniał cnoty, że nas samych w żalu jeno i trwodze zostawiasz?”.


Oznacz znajomych, którym może się przydać

strona:   - 1 -  - 2 - 


  Dowiedz się więcej
1  Streszczenie szczegółowe „Pana Wołodyjowskiego”
2  Charakterystyka Zagłoby
3  Charakterystyka Krystyny Drohojowskiej



Komentarze
artykuł / utwór: Motyw pogrzebu w „Panu Wołodyjowskim”







    Tagi: